Czas ucieka. Już niedługo O1ivia będzie błagała o życie. Na razie na to za wcześnie. Nie

Uśmiechnęła się. Już nie mogła się doczekać.
Biedny Bentz. Nie znajdzie mnie; dopiero wtedy, gdy ja tego zapragnę.
tamtego dnia. Funkcjonariusze rozmawiali z sąsiadami, przyjaciółmi, krewnymi. Szukaliśmy
135
Słyszała jedynie ciszę.
Boże, Boże, Boże!
Petrocelli lo ja. Z tą myślą przywołuję na twarz plastikowy, sztuczny uśmiech. Musi się udać.
– Tego nie wiemy.
trzymał broń w gotowości.
Kristi. Jennifer. Kobieta, z którą się rozwiodłeś, bo cię zdradzała, i którą przyjąłeś ponownie,
– Powinny już tu być – mruknął, coraz bardziej zaniepokojony. – Przecież lotnisko nie
jednocześnie, czujemy, jak chłodny płyn spływa do gardła. I myślimy o Ricku Bentzu.
skóry z ust policzków. – Nie! – Powtórzyła, ale porywaczka nie zwracając na nią uwagi,
Umyła zęby, przeczesała palcami włosy, czując, że powoli się uspokaja. No, teraz

– Być może – przyznał, zwalniając na czerwonym świetle. – Nie jestem pewien.

Oddycham głęboko. Muszę się uspokoić. Wyglądać uczciwie. Ona musi uwierzyć, że
Właśnie tak myślałby Hayes, gdyby coś się stało Maren.
dorastaniem dzieciaka. Czy to takie złe?

Zapędza się w ślepy zaułek? Możliwe.

ciekaw, czy ja także się z nią kontaktowałam? Czy wyskoczyłam z nią na drinka? Zaprosiłam
Zawsze tak działał na ludzi.
który siedział na krzewie magnolii. – Jasna cholera! – Zacisnął dłoń na komórce. Miał ochotę

Jeśli tak, sprawa zaraz wyjdzie na jaw.

6
podjął jedyną właściwą decyzję.
budynkiem, z którego wyszła grupa dzieciaków, a on mówił wszystko, pominął tylko jeden